• Minimalizm

    O oczyszczaniu przestrzeni z #MinsGame (cz. II)

    „Nie ma znaczenia, jak wolno idziesz, tak długo jak nie przestajesz” Konfucjusz I chyba o to chodzi, by krok po kroku zmierzać do celu, prawda? Raz droga jest prosta i wszystko przychodzi łatwo, a innym razem trzeba się wspinać pod górkę – bywa różnie. Moim zdaniem w tym cały urok, ponieważ gdyby było ciągle tak samo, łatwo, to nie dawałoby to takiej satysfakcji. A tak mogę powiedzieć: zrobiłam to, opuściłam swoją „strefę komfortu”. Czasami trzeba się wysilić tak po prostu, dla samego siebie, dla własnego poczucia sprawczości – nawet jeśli akurat w tym momencie życie od Ciebie tego nie wymaga. Moja droga do „minimalizmu”, przez który rozumiem UPROSZCZONE codzienne życie,…

  • Minimalizm

    O oczyszczaniu przestrzeni z #MinsGame (cz. I)

    „Jeśli zmienisz sposób, w jaki patrzysz na rzeczy, rzeczy na które patrzysz się zmienią” Wayne Dyer Może to dla Ciebie zbyt wiele. Może Cię przeraża sama myśl o porządkowaniu, a może chcesz, ale się boisz? Może tłumaczysz się brakiem czasu albo w ogóle nie dostrzegasz takiej potrzeby. Może myślisz, że nie warto… A ja dziś mówię, że naprawdę warto było obrać tę drogę. Oczywiście jestem bardzo subiektywna, ale… Biorąc pod uwagę, iż pokonałam tę drogę i dostrzegam, że zapoczątkowałam pewien proces. Określiłabym to „procesem zmiany”, ponieważ zmiana nie dzieje się „ot tak”. Jeszcze dokładnie nie wiem, dokąd ta ścieżka mnie zaprowadzi, ale czuję, że jest to dla mnie dobre. A…

  • Minimalizm,  Po mojemu

    O oczyszczaniu przestrzeni życiowej

    Ostatnio przypomniałam sobie o #MinsGame, (o której możesz poczytać tutaj) „grze” polegającej na pozbywaniu się zbędnych przedmiotów ze swego otoczenia… Bo każdy ma wokół siebie takie rzeczy, prawda? U mnie miarka się przebrała, kiedy urodziłam trzecie dziecko, a mieszkanie niestety nie chciało się rozciągnąć ani o jeden centymetr kwadratowy… (jakie to wredne z jego strony, prawda?) MinsGame to trochę takie wyzwanie – dla mnie dosyć duże, ponieważ przez lata nazbierałam mnóstwo „przydasiów”, do których się przywiązałam albo po prostu przechowywałam na wieczne „bo kiedyś się przyda”. Ale do rzeczy. U mnie wygląda to tak, iż postanowiłam przez 30 dni pozbywać się rzeczy, które już mi nie służą i kolejno będę…